Powiadom znajomego
Trailer
Varia
Sonda
Forum
 
Strona główna
Jonathan Littell
Być jak Max Aue
Pierwsza epopeja XXI wieku
Erynie
Spór wokół książki
Toccata

Wrogowie – sądy krytyczne względem książki

Znakomita, ale nie bez skazy. (…) Wpada w pułapkę rozbieżności między dokumentarną wiernością wobec Historii a estetycznymi wymaganiami literatury. (…) Główna trudność, jaką napotyka czytelnik w Łaskawych, to zakres w jakim artystyczne wymogi literatury dają się pogodzić z tematem. Historia rodziny Maxa, motyw matkobójstwa i kazirodztwa, a także aluzje do greckiej tragedii są integralnymi częściami tej książki. Mimo to – zostawiając na boku konsekwencje użycia tragedii jako sposobu opowiadania o narodzinach narodowego socjalizmu – historyczny ciężar tematu skazuje tę powieść raczej na status interpretacji niż kreacji.
Justin Beplate, „Times Literary Suplement”

Dokumentacyjnie Littell przygotował się do tej książki nad wyraz skrupulatnie. Jego bohater co rusz spotyka różne historyczne persony, a zawiłości nazistowskiej biurokracji są wręcz przygnębiająco werystyczne. Ta książka wali się jednak pod ciężarem zawartych w niej detali. (…) Trzecia Rzesza rozpada się i Łaskawe niestety też.
„The Economist”

Jest rzeczą niepokojącą, że sukces książki zbiegł się w czasie z nową falą antysemityzmu w Paryżu. Latem gangi młodzieży arabskiej i murzyńskiej zagroziły zamieszkanej głównie przez Żydów dzielnicy, której centrum stanowi ulica des Rosiers. Obwiniając mieszkańców, że są winni ich nędznej egzystencji na przedmieściach Paryża, członkowie tych grup przybyli na miejsce z kijami baseballowymi. Domagali się śmierci dla Żydów i grozili, że pobiją każdego, kogo spotkają na swej drodze. Kulminacją zajścia było porwanie dziewiętnastoletniego Żyda Llana Halami. W połowie października nieopodal restauracji McDonald przy Porte de Saint-Cloud kibice Paris Saint-Germain otoczyli młodego żydowskiego chłopca, kibicującego tej samej drużynie. Krzycząc „Śmierć Żydowi!”, zaczęli go brutalnie kopać. Rozproszyli się dopiero, gdy interweniujący policjant postrzelił jednego z nich. Wydaje się, że francuskiej publiczności łatwiej jest czytać o antysemityzmie w powieściowym hicie, jakim są Łaskawe niż  stawić czoło temu, co się dzieje wokół. Takie można odnieść wrażenie, gdy konfrontuje się rzeczywistość ze złą fikcją, która mimo wszystkich pretensji do filozoficznego i historycznego autentyzmu, nie ujawnia nic więcej ponad znaną już nam dobrze banalność zła.
Andrew Hussey, „New Statesman”

To nie homoseksualizm ani kazirodcze skłonności matkobójcy, Maxa Aue nadają Łaskawym charakter kiczu ocierającego się o skandal. To raczej poetyka okrucieństwa, za której przyczyną bardzo utalentowany autor stał się pornografem.
Michael Möenninger, „Die Zeit”

Czy Max Aue jest żywym człowiekiem? Czy Max Aue istnieje? Mówi jak książka. Jak wszystkie książki historyczne przeczytane przez Jonathana Littella. (…) Z całą pewnością dokumentacyjna warstwa tej książki zasługuje na uznanie. Ani jednego błędu. Erudycja, której nic nie można zarzucić. Littell przeczytał wszystkie prace historyczne dotyczące tematu, świadectwa pozostawione przez przedstawicieli tamtej epoki, procesowe protokoły. Świetnie zna mój film Shoah. Patrząc na ogrom pracy i wysiłku, jaki włożył w swoje dzieło, czasami odczuwam pewną bliskość wobec niego. (…) Ale dokładność dokumentacyjna jest warunkiem koniecznym, aczkolwiek nie wystarczającym. (…) Dobra fikcja odkrywa prawdę, odsłania istotę rzeczy. Tutaj prawda preegzystuje w fikcyjnej postaci, stworzonej jako zlepek książek historycznych. By uczynić Maxa bardziej ludzkim i wiarygodnym, Littell sięga po dość dziwaczną psychologię: przypisuje mu nudności, mdłości, nieprawdopodobne biegunki, perwersje seksualne i metafizyczne rozmyślania. Dla czytelnika, który to już zna, jest to fikcja nieużyteczna. Lektura tej książki należy do szczególnie trudnych. Nagromadzenie skrótów nazw, epizodów, koszmarów i całej gigantycznej reszty grozi zatorem mózgu i powoduje efekt odrealnienia. A jednak Littell jest wielkim narratorem i mistrzem opisu. Niektóre fragmenty ukazujące wojenny chaos i masakry są znakomicie oddają grozę sytuacji. Szybciutko jednak rozpraszają się przyćmione bezładną gadatliwością narratora – werbalnym odpowiednikiem biegunki, na jaką cierpi Max. Nic nie jest ustalone, nic nie trwa, wszystko miesza się i kotłuje. Pozwolę sobie na lekki żart – w pełni zrozumieć i pojąć tę książkę mogą jedynie dwie osoby:  Raul Hilberg i ja…
Claude Lanzmann (reżyser filmu Shoah), „Le Nouvel Observateur”

Bohater książki jest niewiarygodny i nieprawdopodobny. Rezoner, zarazem przejęty wstrętem i zafascynowany przemocą, sprawia wrażenie jakby nigdy nie opuścił Dzielnicy Łacińskiej. Bardzo wątpliwe, by Sicherdienst Himmlera i Heydricha tak długo tolerowało w swoich szeregach obecność agenta w tak małym stopniu zdeterminowanego do realizacji polityki ludobójstwa III Rzeszy. (…) Powieść – poszukiwanie to najlepsza bodaj definicja książki, nie będącej ani dziełem historycznym ani czystą fikcją (90% postaci to postaci historyczne). Nie można zaprzeczyć, że autor bardzo wiele przeczytał na zadany temat – o Einsatzgruppen, Stalingradzie, okupowanym Paryżu itd. Niektóre ustępy są jednak karykaturalne: dyskusje toczone przez oficerów na temat planowanej inwazji na Związek Radziecki w końcu czerwca 1941 roku do złudzenia przypominają te, które w latach dziewięćdziesiątych XX wieku toczyli historycy. Lub choćby spotkanie z Wernerem Bestem, gestapowskim prawnikiem, które staje się streszczeniem biografii Besta napisanej przez niemieckiego historyka, Ulricha Herberta. Streszczenie to wygłasza… sam Best. (…). Gołym okiem widać fascynację autora tym wszystkim, co w ostatnich latach napisano i opublikowano na temat intelektualistów w SS. Zatopiony w swoich lekturach, Littell popełnia niestety błędy interpretacyjne. Ani Michael Wildt, Ulrich Herbert czy Goetz Aly, ani też którykolwiek z historyków opisujących rolę technokratów i ekspertów w „czarnym porządku” nie pokusili się o sugestię, że „myśliciele eksterminacji” mogli myśleć o pohamowaniu „policjantów” pokroju Heydricha. Wręcz przeciwnie, napływ najlepszych prawników, ekonomistów czy kadry administracyjnej do SS, jaki miał miejsce od połowy lat trzydziestych XX wieku, w wydatny sposób przyczynił się do skonstruowania i wprawienia w ruch ludobójczej maszynerii w latach 1941-1942. Co więcej, Littell tak naprawdę nie pojmuje procesu decyzyjnego, który doprowadził do Holokaustu. Wbrew temu, co każe mówić jednej z postaci, nie było wcale żadnego Fürervernichtungsbefehl (nakaz eksterminacji wydany przez Fürera – w tamtym czasie ten termin nie funkcjonował). Była za to seria kolejnych coraz bardziej radykalnych rozkazów wydawanych między połową lipca a połową listopada 1941 roku. I ani Hitler, ani Himmler nie potrzebowali szarej eminencji w typie wymyślonego przez Littella Mandelbroda, by rozpocząć skoordynowaną akcję  eksterminacyjną. (…) Punkt widzenia narratora – w istocie postmodernistycznego nihilisty, który oprowadza swoją nudę pomiędzy zbiorowymi grobami, dziełami nihilistów epoki totalitarnej – prowadzi do pomniejszenia roli narodowego socjalizmu. Sam myśl, że każdy człowiek mógłby stać się zbrodniarzem, pod piórem Littella prowadzi do relatywizacji zbrodni nazistowskich.
Eduard Husson, „Le Figaro”

Niemoralna książka (…) Wasilij Grossman [autor Życia i losu – przyp. WL] wierzy w człowieka, w jego zdolność do walki ze złem. To nie jest postawa Jonathana Littella. U niego jedynie przypadek pozwala jednostce wymknąć się naturalnemu przeznaczeniu człowieka: być zbrodniarzem albo biernym obserwatorem.
Edouard Husson, „L’Histoire”

Podstawowy zarzut, który wobec tej książki powinni kierować wszyscy, nie tylko historycy, brzmi następująco: Max Aue jest nieludzki, ponieważ profanuje ciała ofiar. Człowieczeństwo zaczyna się od godnego pochówku zmarłych.
Patrick Desbois, „L’Histoire”

Sprytny pornograf (…) SS, homoseksualizm, incest, biegunka i wymioty – pornografia ma jeszcze większe wymagania: Jonathan Littell czyni czytelnika podglądaczem. (…) Łaskawe to utwór pornograficzny: więcej tu do oglądania niż do rozumienia. (…) Każda pornografia jest obrazem (…) Tutaj pornografia dotyczy wojny. (…) Najbardziej wstrząsający efekt powstaje, gdy seksualność miesza się z wojną, a towarzyszą im walki, morderstwa i gwałty. Do tego jeszcze dochodzi dziecko: w finale powieści, gdy narrator i jego przyjaciel (jego również Max zamorduje) wpadają w ostatnich dniach istnienia Trzeciej Rzeszy gdzieś na Pomorzu w ręce garstki błąkających się niedorostków, którzy obchodzą się ze sobą równie brutalnie jak dorośli.
Thomas Steinfeld, „Die Süddeutsche Zeitung”

Na samym początku powieści narrator mówi: „Zwyczajni ludzie, z których składa się państwo — szczególnie w niepewnych czasach — oto prawdziwe niebezpieczeństwo.” Oto punkt wyjścia, na który niestety wraz z rozwojem opowieści nałożona zostaje taka warstwa kiczu i kuchennej psychologii, że trudno go pod nią odnaleźć. Na końcu mniej narzuca się pytanie, czy w ten sposób powinno się opowiadać o Holokauście i jego sprawcach, bardziej natomiast: czemu taka opowieść ma służyć? (…) To, że narodowy socjalizm otrzymuje tu pozytywny wydźwięk, jest konsekwencją wprowadzonej perspektywy narracyjnej. Jednakże z drugiej strony dowiadujemy się, że esesmanowi Maxowi przypada w udziale dzieciństwo, które uczyniło go ofiarą.  Najpierw opuszcza go ojciec, potem siostra bliźniaczka, z którą łączyła go kazirodcza miłość. Potem trafia do katolickiego internatu, zostaje wykorzystany seksualnie i kończy jako analnie zafiksowany osobnik rozdzierany pomiędzy sadystycznymi fantazjami i samoobrzydzeniem. I kiedy w końcu zabija matkę, zamyka się mitologiczny krąg, do którego nawiązuje tytuł: Łaskawe to inaczej Eumenidy, boginie zemsty występujące w greckiej tragedii o matkobójcy Orestesie. (…) Z punktu widzenia protagonisty problem winy nie istnieje. Zło po prostu się wydarzyło. Jak choroba, która została zesłana
Andrea Ritter, „Stern”

Powieść Littella reprezentuje nowy rodzaj narastającego zainteresowania nazizmem, w którym mieszają się ze sobą, tak jak w życiorysie wykształconego mieszczanina Maxa Aue, wydarzenia historyczne, pornografia, przemoc oraz solidność jako cecha charakteru. Ta mieszanka jest w istocie czystą afirmacją wojennej grozy, w której interesujące jest jedynie to, że Littell nie daje nam powieści w klasycznym znaczeniu gatunku, lecz niekończącą się wyliczankę czegoś, co bierze za fakty. (…) Nie ma w tej książce nic nowego, ani w jej treści, ani pod względem estetycznym. Holokaust jako panoptikum szaleństw  – ta dyskusja była już kiedyś w naszym kraju. (…) Wyjaśnieniem przyczyny, dla której ta śmiertelnie nudna książka skupiła na sobie taką uwagę, jest z jednej strony spektakularny sukces, jaki odniosła w innych krajach, z drugiej zaś potwierdzająca się po raz kolejny stara prawda, że nazizm świetnie się sprzedaje. To opóźniony w czasie skutek tej samej fascynacji, która stworzyła Hitlerów, Goebbelsów i Speerów.
Harald Wezer, „Die Zeit”

Przeceniana i niebezpieczna książka.
Michel Friedman, „Leipziger Volkszeitung”

Dlaczego Francja zakochała się w  tej książce? Częściowo – jak podejrzewam – z zazdrości. W porównaniu z amerykańską, powieść francuska przechodzi kryzys. Wyczuwa się jakieś desperackie oczekiwanie na coś przekonująco imponującego. Niektórzy jurorzy – jak mi powiedziano – z entuzjazmem odnaleźli amerykański styl w tej pokaźnych rozmiarów napisanej po francusku książce. Drugą przyczyną jest galijska słabość do perwersji i paradoksu – miło jednak słyszeć o wahaniach i ostrych tarciach miedzy sędziami. Co się zaś tyczy oszałamiających rekordów sprzedaży, powieści wojenne (występują tu Adolf Reichmann, Albert Speer i sam Hitler) zawsze były popularne, tak jak nazistowski seks, zwłaszcza gdy opakowuje się go w uwiarygodniający wszystko intelektualizm. Jest to dzieło wulgarne i cyniczne, a jego jedyną zaletę stanowi niezamierzony humor. By pokazać, że bohater książki całkowicie należy do niego, Littell każe mu pociągnąć Fürera za nos, gdy ten odznacza go medalem.
George Walden, „The Telegraph”

Ze strony żydowskich liderów i kilku historyków padły zarzuty, że Jonathan Littell gloryfikuje bohatera książki i włącza się w nurt pornografii Holokaustu. Nie wpłynęło to jednak na spadek sprzedaży. (…) Pod adresem pisarza, absolwenta Yale, padły nawet docinki, że to nie on napisał tę powieść (…). Niektórzy intelektualiści oskarżyli Littella o trywializowanie historii. Francusko-niemiecki historyk Peter Shoettler nazwał powieść „dziwną monstrualną książką”, pełną błędów i anachronizmów dotyczących niemieckiej kultury w czasie wojny.
Charles Brenner, „The Times”

Okrzyknięto ją arcydziełem i oprotestowano jako rewizjonizm i epatowanie okrucieństwem. Tymczasem prawda leży pośrodku – w tej powieści o Zagładzie imponuje gigantyczny materiał historyczny, ale męczy przeładowanie faktami i odpycha sensacyjność, która nie przybliża do rozumienia. Nie jest to więc nowa Wojna i pokój, a raczej jak napisał francuski historyk, przygody Toma Ripleya (uroczego degenerata z kryminałów Patricii Highsmith) w mundurze SS. Porażają, przerażają, ale nie wiadomo do końca w jakim celu. Ku przestrodze czy tylko dla efektu?
Justyna Sobolewska, „Przekrój”

Projekt i wykonanie:
Centrum Nowej Technologii
Wydawnictwo Literackie - logo Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o.,
ul. Długa 1, 31-147 Kraków
Telefon komórkowy 0800 42 10 40 Fax 012 422 54 23 Kontakt Napisz do nas