Powiadom znajomego
Trailer
Varia
Sonda
Forum
 
Strona główna
Jonathan Littell
Być jak Max Aue
Pierwsza epopeja XXI wieku
Erynie
Spór wokół książki
Toccata

Sprzymierzeńcy – sądy przychylne książce

Pierwsze zdanie jest zachętą do przeczytania pierwszej strony, ta z kolei każe przeczytać pierwszy rozdział, a potem już nic nie stoi na przeszkodzie: ani ekstrawagancki rozmiar książki (900 stron!), ani drobna, gęsto stłoczona czcionka, ani surowość tematu: relacja starzejącego się eks-oficera SS, dyrektora fabryki koronek na północy Francji na temat tego, czym zajmował się między 1940 a 1945 rokiem. Wspaniała książka. Niezwykle wiarygodna spowiedź.
Anne Crignon, „Livres”

Kiedy tylko bierzemy tę książkę w ręce, reszta świata przestaje istnieć. Liczy się tylko te kilkaset stron przed nami. (…) Nieczęsto czyta się takie książki. I tylko raz w życiu można taką książkę napisać.
Éric Neuhoff, „Madame Figaro”

Od dawna nie mieliśmy w literaturze francuskiej debiutanta tej miary, obdarzonego taką ambicją, tak mistrzowsko panującego nad stylem, metodycznego i precyzyjnego w historycznym detalu i zachowującego taki spokój w obliczu grozy.
Jérôme Garcin, „Le Nouvel Observateur”

Od pierwszego do ostatniego zdania ta książka stawia pytania. Mnożą się na każdej jej stronie i nieodmiennie odrzucają nasuwające się odpowiedzi. Bardzo szybko ogarnia nas konfuzja: nie wiemy, co myśleć, nie wiemy, co powiedzieć. Wtedy niespodziewanie pojawia się niebezpieczna pokusa: a może powinniśmy zaakceptować ten koszmar skoro jest taki nieuchronny? (…) W Łaskawych nie ma usprawiedliwienia ani wybaczenia. Nie ma też żadnego osądu. Jest za to bardzo niepokojąca wizja człowieczeństwa i ludzkiego koszmaru. (…) Rzadko zdarza się, by podobny koszmar był opisywany z tak zimną krwią, tak beznamiętnie. Nie ma tu mowy o potworach czy o jakichś „nieludzkich” istotach. Ci żołnierze, ci oficerowie są po prostu ludźmi. Niekiedy inteligentnymi, wykształconymi jak narrator oraz kilku jego przyjaciół, a najczęściej ograniczonymi, brutalnymi, okrutnymi i nieszczęśliwymi.
Bruno Krebs, „La Revue Littéraire”

Powieść, która pasjonuje i prowokuje. Literacka sensacja sezonu. (…) Oto główny cel Jonathana Littella: przypomnieć nam, że historia nazizmu była historią ludzi. Nie bez przyczyny powieść otwiera incipit z François Villona: „Bracia śmiertelnicy”… W Łaskawych autor pomieścił wiele znanych sobie koncepcji: z filozofii, historii, ekonomii politycznej i semiotyki; jest tu miejsce na pamflet, powieść kryminalną, i poezję – na przykład, gdy wyczerpany żołnierz kontempluje spokojny ukraiński pejzaż w wieczór przed bitwą. (…) Jak to się dzieje, że te bite kilkaset stron pochłaniamy z takim smakiem, z jakim dawniej chrupaliśmy jabłko? Autor kręci młynka, zręcznie unikając pułapek, które zastawia nań temat: nie można czytać tej powieści, trzymając się historycznych sądów czy racji moralnych. Są tu sceny, które budzą oburzenie i dialogi, które szokują. Wszystkie należą do nieuchwytnego powieściowego uniwersum i jako takie właśnie trzeba je przyjąć. Czytać Łaskawe znaczy opuścić społeczeństwo francuskie z 2006 roku, z jego ranami, niewypowiedzianymi tabu, bolesnymi debatami po to, by osiągnąć ten drugi niebezpieczny brzeg. Po tej stronie rozciąga się bezbrzeżna kraina fikcji, w której wszystko jest – jeśli nie prawdziwe –  to przynajmniej prawdopodobne.
Étienne de Montety, „Le Figaro Littéraire”

Porywające osiągnięcie. To fresk gigantycznych rozmiarów: setki postaci historycznych i fikcyjnych, szeroko rozlana rzeka narracji i wszechobecny niepokój moralny.(…) Łaskawe nie należą do książek, które się kocha, ale nie można nie ulec bijącej z ich stron sile przekonywania, nieodpartemu wrażeniu realności opisywanego w nich świata  i niesłychanej precyzji.
Nathalie Crom, „Télérama”

Oto książka, którą odkładamy z dzikim wzrokiem, wstrząsani co rusz dreszczem. Jedna z tych rzadkich powieści, które są powołane do tego, by stać się klasyką.  (…)  Niepokoi i fascynuje, stawia pytania o zło historyczne, ideologiczne i osobowe. Ten tom ma swój ciężar: prawie 900 stron obdarzonych niespotykaną siłą i diabelską wprost dawką epickości. Barokowa i dekadencka opera, pomieszanie realizmu z oniryzmem i przemocą. (…) Jest to opowieść o samotności jednostki w systemie totalitarnym, o miłości niemożliwej, końcu Europy, nasycona pięknie literackimi aluzjami do Sade’a, Blanchota i Musila.
Alexandre Fillon, „Lire”

Powieści o rosyjskich wojnach są monumentalne i rozległe jak kraj, którego historię opisują. Wojna i pokój Lwa Tołstoja, Cichy Don Michaiła Szołochowa, Życie i los Wasilija Grossmana czy Moskiewska saga Wasilija Aksjonowa. Łaskawe to nowy członek w tej rodzinie: drobiazgowość dokumentacji, nasycenie detalami, sugestywność przywoływanego obrazu – wszystkie te elementy pojawiają się w książce. (…) Na dziewięciuset pokrytych gęstym drukiem stronach nie znajdziemy ani jednego zbędnego słowa. Jedynie fakty – ukazywane niezwykle dynamicznie, w całej ich nagości, przerywane suchymi, matematycznie precyzyjnymi rozważaniami. Wszystko to w służbie opowieści na tyle przerażającej, że wszelkie ornamenty stają się zbyteczne i niestosowne.
Dominique Fernandez, „Le Nouvel Observateur”

Współczesna literatura francuska jest niekiedy oskarżana o zbyt daleko posunięty psychologizm i zaściankowość. Koniec z tymi oskarżeniami! Najbardziej entuzjastycznie zachwalaną powieścią w tym sezonie wydawniczym we Francji [mowa o sezonie jesiennym w 2006 r. – przyp. WL] jest dziewięćsetstronicowy hit poświęcony tematowi Holokaustu i napisany po francusku przez Amerykanina, który mieszka w Hiszpanii. (…) Napisaną podczas gorączkowych czterech miesięcy po pięciu latach przygotowań powieść, porównuje się do dzieł Tołstoja, Dostojewskiego, Flauberta i Stendhala. (…) Najbardziej opiniotwórczy francuscy krytycy jednogłośnie twierdzą, że książka stanie się częścią  światowej klasyki.
John Lichfield, „The Independent”

Jeśli Łaskawe są dziełem genialnym, nie dzieje się tak za sprawą nagromadzenia elementów grozy i horroru, których kolejne partie pisarz co chwilę serwuje czytelnikowi. Przyczyna leży głębiej: powieść Littella to metodyczne studium psychiki jednego ze sług Trzeciej Rzeszy, idealisty, który stacza się nieuchronnie ku szaleństwu. (…) Pochłonięci jego obserwacją zapominamy o Littellu, na dziesiątki godzin zatracamy się w umyśle bohatera, w jego skomplikowanych, wielopoziomowych konstruktach myślowych, złudzeniach, którymi się oszukuje, i erudycji. (…) Dzięki talentowi swego młodego twórcy, Max Aue jest człowiekiem z krwi i kości: nieustannie nad czymś przemyśliwuje, coś roztrząsa, zachwyca zwierzchników, a czytelników mami epifaniami prawdziwej lub fałszywej naiwności i niewinności, które od czasu do czasu mu się przytrafiają, choć nie zawsze w porę. Nawet jeśli czujemy do niego odrazę, to tylko kolejne potwierdzenie prawdziwości tej postaci.  I to jest właśnie największe osiągnięcie Jonathana Littella. Arcydzieło. Mistrzostwo.
Steven Englund, „Foreign Policy”

Diabelsko – używam tego słowa bardzo świadomie i celowo – zręczna i inteligentna powieść. (…) Żadne streszczenie nie odda jej sprawiedliwości.
Anita Brookner, „The Spectator”

Fenomenalne powodzenie Łaskawych nie wynika wyłącznie z przyjętej konwencji opowiadania o II wojnie światowej, z rzadko spotykanym we współczesnej powieści rozmachem narracyjnym. Ma swe korzenie również w pewnej grze z czytelnikiem, który zostaje wrzucony w powieściowy wszechświat i pozostawiony samemu sobie tak, by po przeczytaniu 900 stron powieści złożył broń. (…) Max staje się lustrem postawionym przed nami, a my nie jesteśmy w stanie wyrzec się dalekiego pokrewieństwa z tym „bratem śmiertelnikiem”. Są to momenty, w których Littell jest prawdziwie wielki.
Samuel Blumenfeld, „Le Monde des livres”

Powstaje pytanie: jaka jest geneza państwa nazistowskiego? Kto je powołał do życia? Kto dał środki jego polityce? Czy państwo według Littella to rodzaj Molocha, który rodzi się samoistnie, i wobec którego jesteśmy bezradni? Obok tego problemu pisarz stawia kolejny: pytanie o korzenie przemocy, w której XXI wiek tak samo jest rozrzutny jak jego poprzednik, a także o zdolność człowieka do przeciwstawienia się jej. Niepokojący problem. Każdego dnia widzimy, jak bardzo jest aktualny.
François Eychart, „L’Humanité”

Ta książka narobiła więcej wrzawy niż opisani w niej zbrodniarze. Jonathan Littell osiągnął swój cel: przerwał milczenie katów, każąc mówić jednemu z nich, Maximilianowi Aue, oficerowi SS. Jest to postać fikcyjna, wrzucona w historyczne uniwersum o nieznośnym wręcz stopniu realizmu, w ludobójcze szaleństwo, które dotknęło nazistowskie Niemcy. Max opowiada swoją historię. Począwszy od nocy, kiedy zagrożony oskarżeniem o homoseksualne praktyki wstępuje w szeregi SS do momentu, gdy jako dyrektor fabryki koronek na północy Francji, szczęśliwie uniknąwszy kary, siada za biurkiem i zaczyna spisywać wojenne wspomnienia. Max nie pisze, by szukać usprawiedliwienia. Nie pisze dla nas. Pisanie jest dla niego przymusem cielesnym, fizyczną koniecznością, taką samą jak nękające go wymioty czy biegunka. Jego relacja jest kliniczna, twarda, wyznaczona przez okrutny dystans i silnie zintelektualizowana.
Jean-Claude Vantroyen, „Le Soir”

Publikując Łaskawe, Jonathan Littell zakończył kryzys narracyjnej prozy współczesnej. (…) Cierpienie ludzi wydanych na żer Historii znajduje pełniejszy wyraz w artystycznym zmyśleniu niż w dyskursie historycznym.
Michel Guénaire, „L’Histoire”

To coś więcej niż znakomicie udokumentowany obraz koszmaru II wojny światowej. To  zanurzenie się w samo jądro ciemności, w największe głębiny chorej świadomości nazistowskiego zbrodniarza. (…) Przez całą książkę przewija się uporczywie jedno pytanie: jak to się stało? Jak człowiek mógł „to” zrobić drugiemu człowiekowi?
Claude Weill, „Le Nouvel Observateur”

Książka o niebywałej precyzji.
Frank Schirrmacher, „Frankfurter Allgemeine Zeitung”

W tej książce Littell sięga bardzo daleko. Niektórzy powiedzą nawet, że za daleko. Tnie skalpelem głęboko w naszą ukształtowaną po wojnie i pełną samozadowolenia świadomość, żywiącą niezłomne przekonanie, że teraz, w demokracji, stoimy po właściwej stronie. Przesłanie tej książki jest wyraźne i cały czas obecne na jej kartach. Brzmi bardzo kategorycznie i jest skierowane do nas, współczesnych: „Wy uczynilibyście to samo. Wojny pouczają: człowiek zrobi wszystko, co mu się nakaże”. (…) Według Littella, czego egzemplifikacją jest główny bohater książki, faszyzm jest obłędem, wyrazem zaburzonej osobowości (…) Mimo pewnych słabości typowych dla debiutu, jest to bardzo interesująca książka.
Tilman Krause, „Die Welt”

W tej powieści Jonathan Littell kradnie historykom dzieje Zagłady i stawia je pośród historii ze Starego Testamentu, dzieł Homera i greckich tragedii.
Harald Loch, „Kölnische Rundschau”

Odważna książka.
Olivier Le Naire, „L’Express”

To wydarzenie kulturalne, utwór należący do klasyki literatury i epicka podróż w samo jądro ciemności.
Ben Hutchinson, „The Observer”

Łaskawe wzięły szturmem frankfurckie Targi Książki [mowa o targach w październiku 2006 r. – przyp. WL], na których co roku pokazuje się największe światowe bestsellery. Wydawcy mówili, że nie pamiętają książki, która by w ostatnich latach w takim stopniu zdominowała gwar w hali targowej oraz zadymionych restauracjach, miejscach spotkań autorów, wydawców, redaktorów i literackich agentów.
Mark Landler, „New York Times”

Miałem szczęście, pisałem [w poprzednim artykule nt Łaskawych – przyp. WL], albowiem mogłem spotkać dr. Aue w moim Lwowie, pierwszym mieście zajętym przez Hitlera po najeździe na ZSRR. I mogłem, gdybym tam spotkał dr. Aue, być jednym z publicznie powieszonych lwowskich Żydów. (…) Powieść Littella zrobiła na mnie kolosalne wrażenie. Każdy epizod (…) przywoływał bowiem natychmiast mój własny los. (…) Niemcy [tzn. niemiecka recepcja książki – przyp. WL] odbrązowili „mojego” dr. Aue, uwolnili mnie od niego, zrelatywizowali i przenieśli mój odbiór Łaskawych ze sfery fascynacji do sfery pamięci, z fazy szoku do fazy namysłu. (…) Łaskawe na pewno nie są kiczem, to wielka i ważna powieść.
Leopold Unger, „Gazeta Wyborcza”

Ta powieść czytana nad Wisłą pokaże nam przede wszystkim, jak nadal mało wiemy o sprawcach. Mimo Wywiadu z Ballmayerem Brandysa, mimo Rozmów z katem Moczarskiego, mimo wyznań  Hössa.
Adam Krzemiński, „Polityka”

„Bracia ludzie…” – tak zaczyna swoją książkę Les Bienveillantes Jonathan Littell. I jest to genialny początek. (…) Littell, wcielając się w doktora Maxa Aue, nie mógł bardziej bezpośrednio zwrócić się do czytelników swoich fikcyjnych wspomnień. I ta metoda bardzo się opłaca. Dzięki niej nieznośnie prowokujące staje się matematyczne, dokonane z niemiecką skrupulatnością wyliczenie iluż Żydów, Niemców, bolszewików ginęło w każdej minucie wojny. Wyniki podaje nam Aue z dokładnością co do drugiego miejsca po przecinku. I tak precyzyjna i osobista jest cała książka.
Jacek Kubiak, „Polityka”

Projekt i wykonanie:
Centrum Nowej Technologii
Wydawnictwo Literackie - logo Wydawnictwo Literackie Sp. z o.o.,
ul. Długa 1, 31-147 Kraków
Telefon komórkowy 0800 42 10 40 Fax 012 422 54 23 Kontakt Napisz do nas