Łaskawe jako wydarzenie literackie i zjawisko społeczne
Czy należało opublikować Łaskawe?
Z literackiego punktu widzenia – a czy nie jest to jedyny punkt widzenia, który
powinno się brać pod uwagę w przypadku dzieła literackiego? – to pytanie nie ma
racji bytu. Siła, ambicja i wyjątkowość tej książki a posteriori czynią
jej publikację konieczną. Ale z etycznego punktu widzenia? Czy można ot tak
powierzyć prowadzenie narracji naziście, choćby był on tylko produktem
wyobraźni pisarskiej? Podobne pytanie stawiano niegdyś po publikacji La mort
est mon métier Roberta Merle’a. Te same zarzuty wytoczono teraz wobec
amerykańskiego pisarza: autor widocznie musi odczuwać niejaką sympatię wobec
nazizmu, skoro czyni go tematem swojej książki; ze zbrodniarza nie można czynić
bohatera literackiego; Holokaust nie powinien być przedmiotem fikcji
literackiej, itd. Wiele bezpodstawnych oskarżeń (zwłaszcza gdy weźmie się pod
uwagę pochodzenie pisarza) i ataków podszytych ignorancją (miał przecież
Littell filmowych poprzedników: Spielberga i Beniniego, nie mówiąc już o
współczesnej literaturze, której bohaterem często bywa monstrum, jak choćby
Hannibal Lecter). (…) Z jakiej przyczyny ta książka była obiektem aż tylu
polemik? (…) Lont odpalili niektórzy historycy i intelektualiści. Zarzuty –
groch z kapustą: niepełna znajomość języka i kultury niemieckiej;
nieprawdopodobna kreacja bohatera-narratora, zbyt wyrafinowanego, by uchodzić
za prawdziwego SS-mana (homoseksualista, wychowywany przez matkę Francuzkę, nic
tylko cytuje przy byle okazji Flauberta i Stendhala); plagiat lub w najlepszym
razie zapożyczenia literackie z dzieł Grossmana, Hilberga, Hannah Arendt... (…)
W którym kraju podobna powieść mogłaby wywołać tyle pytań, ściągnąć na siebie
tyle anatem, spowodować taki zalew manifestów, debat telewizyjnych, trafić na
okładki gazet, zdominować rubryki recenzenckie czy stać się przedmiotem takich
ankiet, jak „Les Malveillantes” [dosł. zło czyniące – przyp. WL] przewodnik
autorstwa Paula-Erica Blanrue?
Jean-Christopher Buisson, „Le Figaro Magazine”
Dla jednych arcydzieło, dla
drugich jałowy wyczyn, wręcz kompletna klapa i fiasko – Łaskawe
Jonathana Littella. Książka, po której wydaniu zawrzało w kręgach krytyków
literackich. (…) W 2006 roku koniecznie należało mieć ten tom na nocnym
stoliku. W 2007 roku łamiemy sobie głowę, na której półce powinniśmy znaleźć
dla niego miejsce. Czy obok Życia i losu Wasilija Grossmana, L'Espèce
humaine Roberta Antelme’a oraz Czy to jest człowiek Primo
Leviego? A może raczej gdzieś pomiędzy Cząstkami elementarnymi Michela
Houllebecqua, 29,99 Frederica Beigbedera oraz L'élégance du hérisson
Muriel Barbery? Innymi słowy: czy pośród klasyków XX wieku, których zrodziła
tragedia Holokaustu, czy w rzędzie równie spektakularnych co efemerycznych
bestsellerów? Dziś, gdy ubiegłoroczna fala littellmanii przycichła, postawienie
tego obrazoburczego pytania stało się wreszcie możliwe. Na początku czytelnicy
nie mieli wyboru. „Uwaga, arcydzieło!” obwieścił jeszcze w sierpniu 2006 roku
„Le Nouvel Observateur”. (…) Recenzenci wprost osłupieli gdy z nieznanego nieba
spadł ten czarny meteoryt. (…) Większość powitała książkę aplauzem na stojąco.
(…) „To nie jest arcydzieło 2006 roku, to arcydzieło XXI wieku”, powiedział
Jorge Semprun, członek jury przyznającego Nagrodę Goncourtów.
François Dufay, „Le Magazine Littéraire”
Fenomen wydawniczy i społeczny.
Florent Georgesco, „Le Figaro Magazine”
Powieść Jonathana Littella wywołuje skrajne emocje: odrazę, obrzydzenie, litość i współczucie.
Kurt Kister, „Die Süddeutsche Zeitung”
Krytycy, uczniowie i panie w futrach – wszyscy mówią o Łaskawych.
David Hugendick, „Die Zeit”
Najbardziej dyskutowana książka sezonu.
Oliver Seppelfricke, „Vanity Fair”
Ta powieść jest zarówno skandaliczna, jak i warta lektury.
Michael Mönninger, „Die Zeit”















